Konwent

Pyrkon 2014 – wrażenia Krylana

Tegoroczny Pyrkon był pierwszym konwentem, w którym uczestniczyłem. Za namową znajomych zdecydowałem się na wyjazd na tą poznańską, 3-dniową imprezę, która porażała swoją wielkością. O konwentach swoją wiedzę czerpałem jedynie z internetu, dlatego nie mam zbyt dużego porównania. Zdziwiłem się jednak, kiedy w piątek około godziny 16:00 podczas wejścia na tereny targów nie było żadnych kolejek. Sama akredytacja przebiegła sprawnie i już po maksymalnie dwóch minutach mogłem odkrywać teren festiwalu. Ogromna przestrzeń jak i odległości pomiędzy budynkami robiły wrażenie, a zapoznanie się ze wszystkimi miejscami zajęło mi trochę czasu. Na szczęście dołączone do wejściówki dodatki w postaci informatorów i mapek znacznie w tym pomogły.

Przestrzeń przeznaczona dla wystawców wyglądała świetnie. Choć sam nie zrobiłem tam zakupów (pomimo promocji) to uważam, że był tam niesamowity wybór produktów z różnych kategorii (od gier planszowych i mang, aż po stroje i poduszki). Dosyć ciekawym i pozytywnym elementem targów była czytelnia komiksów i wypożyczalnia gier. Podczas, gdy nie działo się nic ciekawego, można było pograć ze znajomymi w przeróżne gry (np. Pędzące Żółwie). Blok gier elektronicznych także robił wrażenie. Choć samo oglądanie grających w LoLa, Hearthstone’a, czy innych gier graczy (przecież nie po to się jedzie na konwent) nie było interesujące, tak próbowanie drogich i niedostępnych dla każdego sprzętów typu Oculus Rift czy tablet Cintiq (kolejki takie, że koniec końców z Cintiq’a nie skorzystałem) było niezapomnianym doświadczeniem.Pyrkon2014.jpg

Dobra, teraz czas przejść do mniej pozytywnych aspektów imprezy:

Szkoła noclegowa oddalona była od terenu targów o około 300 metrów. Nie jest to ogromna odległość, jednak przeszkadzała ona, kiedy warunki pogodowe nie sprzyjały spacerom (deszcz w sobotę i niedzielę). W samej szkole natomiast dosyć niewygodnie się spało, ze względu na ilość miejsca na osobę. To jednak były najmniejsze problemy, w porównaniu z tym, co działo się rankiem, kiedy w kolejce pod prysznic trzeba było czekać ponad dwie godziny! Poranne atrakcje mijały, podczas gdy konwentowicz czekał w kolejce, żeby się umyć (jeszcze na korytarzach szkoły wisiały kartki, aby tej czynności nie zaniedbywać). Spośród wszystkich negatywnych stron Pyrkonu organizacja pryszniców wypadła najgorzej. Poza tymi problemami istniał jeszcze jeden, występujący na bloku mangowym, w którym często uczestniczyłem – w obu salach brakowało nagłośnienia, a przez to, że były one jakby “połączone” ze sobą, to nie można było usłyszeć przemawiającego. Skoro już jestem przy tej kwestii, to sami prelegenci mówili zbyt cicho – dlatego apeluję do nich, aby następnym razem próbowali mówić głośniej.

Opisanie wszystkich elementów Pyrkonu byłoby nie tyle czasochłonne, co dosyć trudne, zwłaszcza z perspektywy osoby, która po raz pierwszy to wszystko widziała. Oceniam całość pod względem organizacyjnym (jak i całej reszty) bardzo dobrze. Pomimo swojej introwertycznej natury świetnie się bawiłem (bez tego byłoby pewnie jeszcze lepiej) i nie żałuję swojego wyjazdu do Poznania. Jedyne, czego żałuję to tego, że nie skorzystałem z “free huga” od pewnej ładnej dziewczyny (jeśli to czytasz, to wiedz, że myślę o Tobie).

Krylan

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s