Manga · Recenzja

Stigmata – recenzja

imageGdy kupowałam Stigmatę byłam w trakcie nauki do swojej pierwszej sesji, szukałam więc czegoś luźnego, przy czym mogłabym odpocząć. Przeglądając dostępne w języku polskim tytuły, trafiłam na ten przyciągający ładnymi okładkami, trzytomowy shounen. Po przeczytaniu jednej z dostępnych w sieci recenzji zdecydowałam się na zakup, spodziewając się niezbyt wymagającej, dość typowej historii. Nie pomyliłam się w ogóle.

RADEM jest organizacją odpowiedzialną za walkę z demonami, podległą państwu kościelnemu, zwanemu Syjonem. Zostaje nam ona przedstawiona 10 lat po Świętej Wojnie, w dość niespokojnych czasach, w których echa wydarzeń sprzed dekady jeszcze nie zdążyły przebrzmieć. Jak to w shounenach bywa, o czasach spokoju można jedynie pomarzyć, i sytuacja zamiast się poprawiać wyraźnie się pogarsza. Gdy RADEM wyczuwa w powietrzu zapach kolejnego kryzysu a Syjon odmawia podjęcia jakichkolwiek działań mających mu zapobiec, obrońcom ludzkości pozostaje tylko jedno – odszukanie weteranów Świętej Wojny i poproszenie ich o pomoc. Na poszukiwanie jednego z nich, Gabriela Ioty, wysłana zostaje chyba najbardziej nierozgarnięta ze wszystkich zakonnic. Co prawda odnalazła swój cel, ale całkiem przypadkiem – potrącając go samochodem, czego skutkiem jest utrata przez nieszczęśnika pamięci.

Pragnę zwrócić uwagę na jedną bardzo ważną rzecz – jak to często się mangakom zdarza, czerpanie z kultury europejskiej, w tym chrześcijaństwa, zazwyczaj wychodzi dość kulawo i niezbyt realistycznie. Ko Yasung nie jest na tym tle wybitna. Jeśli ktoś ma negatywne podejście do wszelkiego rodzaju przeinaczeń naszych realiów przez dalekowschodnich twórców, przed sięgnięciem po tę mangę powinien się odpowiednio zdystansować albo nie sięgać po nią w ogóle. Chociaż w historii wyraźnie widać inpirację chrześcijaństwem (np. nie trudno zauważyć, że Syjon odnosi się do Watykanu), autorka podchodzi do tematu bardzo luźno, sama zresztą przyznaje, że pomimo fascynacji tematyką aniołów, demonów i okultyzmu, niespecjalnie się na tym zna.

Stigmata jest typowym shounenem z gatunku fantastyki. Sposobem budowania klimatu w żaden sposób nas nie zaskoczy – komediowe rozdziały powoli wprowadzają nas w raczej nieskomplikowany świat przedstawiony i prezentują kolejne elementy fabuły, przez co nastrój dość płynnie tężeje i odbiorca nie czuje się przytłoczony powagą wątku głównego. Z mojej strony autorce należą się gratulacje, bo dokonała czegoś, co wielu autorom mang nie wychodzi, czyli znalazła równowagę między komedią a dramatem, nie przeładowała fabuły zbędnym patosem ani nie spłyciła jej źle umiejscowionymi gagami czy przesadzoną niedojrzałością bohaterów, którzy w moich oczach są jedną z najmocniejszych stron Stigmaty.

Postaci, które wykreowała Ko Yasung, opierają się na schematach i są raczej nieskomplikowane. Na szczęście udała się sztuka obdarzenia ich przy tym wzbudzającymi sympatię charakterami, dzięki czemu czytanie o ich losach nie męczy; są też na tyle ciekawe i pełnokrwiste, że byłam w stanie do pewnego stopnia wczuć się w historię. Sam protagonista niczym nie zaskakuje. Gabriel Iota jest typowym shouenowym głównym bohaterem, z silnym kręgosłupem moralnym, sprawnym, nieuśpionym sumieniem i obowiązkowym widmem osobistego dramatu w przeszłości. Przez większość czasu towarzyszy mu siostra Rosa, która na wstępie popisała się kiepskimi zdolnościami prowadzenia samochodu i nierozgarniętością. Jest przy tym jednak odpowiedzialna, świetnie sprawdza się w walce i ma dobre serce. Pomimo nieumiejętności trzymania nerwów na wodzy nie irytuje, co mnie bardzo cieszy, bo jest to ten typ postaci, który potrafi czytelnikowi nieźle działać na nerwy. Bliżej poznajemy także przełożonego Rosy, ojca Hisela – zasadniczego choleryka, który lubi brać sprawy w swoje ręce, dojrzałą ponad swój wiek dziewczynkę, a także matkę Esther Marię, wzór do naśladowania dla wszystkich zakonnic, a przede wszystkim – kobietę z charakterem. Niestety przy standardowym, wyraźnym podziale na dobro i zło, w konfrontacji z postaciami pozytywnymi antagoniści wypadają strasznie blado. Ich motywy są płytkie i pozbawione większego celu, ich motywacja do działania w ogóle do mnie nie przemawia. Od typowych czarnych charakterów nie różnią się raczej niczym. Być może wynika to z tego, że dostajemy szansę na choćby cząstkowe poznanie tylko jednego z nich, prawda jest jednak taka, że w zaledwie trzech tomach przeciętnej grubości po prostu nie ma na to miejsca.

Na szczęście autorka dopieściła Stigmatę najlepiej jak potrafi i ze strony wizualnej manga prezentuje się naprawdę dobrze. Kreska nie wyróżnia się co prawda niczym szczególnym, jest jednak dopracowana i staranna. Postaci mają ładne projekty, ciężko także o pustki w tle, gdyż wszystkie kadry zostały skrzętnie wypełnione rysunkami. Nie ma jednak w tej mandze miejsca na chaos i przepych, więc nie tylko dobrze się ją czyta, ale też ogląda.

Stigmata jest lekturą lekką i niezobowiązującą. Nie zostawia czytelnikowi nurtujących go pytań bez odpowiedzi, nie zostawia go też przybitego, przytłoczonego ciężarem przedstawionej fabuły. Tę mangę stworzono jako czystą rozrywkę, mającą dać możliwość zrelaksowania się i odstresowania, w pełni więc spełniła moje wymagania. Z pewnością częściowo zasługę tę można przypisać Studiu JG, odpowiedzialnemu za polskie wydanie – zostało ono wykonane porządnie i ładnie, a także Paulinie Ślusarczyk, której tłumaczenie czyta się niezwykle przyjemnie. Dodam także, że dostępne są u nas wszystkie tomiki, dzięki czemu przeczytanie tej mangi „jednym tchem” nie powinno stanowić problemu. Polecam mangę każdemu, kto poszukuje czegoś lekkiego, niekoniecznie wybitnego, ale przyjemnego w odbiorze.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s