Manga · Recenzja

Beast Master – recenzja

Beast-Master-1-Kyosuke Motomi znana jest w Polsce przede wszystkim z lubianej serii shojo – Dengeki Daisy. Manga ta była na tyle popularna, że wydawnictwo Waneko pokusiło się o wydanie następnego tytułu tej autorki – dwutomowego Beast Mastera. Już okładki wyraźnie pokazują, że mamy do czynienia z kolejnym romansem.

Yuiko Kubozuka jest kochającą zwierzęta córką weterynarza. Niestety jej miłość pozostaje nieodwzajemniona – futrzaki wolą trzymać się od niej na dystans. Naszą bohaterkę poznajemy, gdy próbuje zmusić kota do zejścia z drzewa, czego ten wyraźnie chce uniknąć. Osobą, która pomaga Yuiko, jest zupełnie obcy jej chłopak, wzbudzający niepokój zaplamionym krwią ubraniem. Raczej nikogo nie zdziwi, że okazuje się on nowym uczniem w miejscowym liceum, i od dnia następnego będzie uczęszczać z Kubozuką do klasy. Leo Aoi nie wzbudza jednak sympatii swoich rówieśników, przeraża ich bowiem jego groźne spojrzenie, od początku więc unikają jego towarzystwa. Tylko Yuiko nie patrzy na chłopaka jak na recydywistę, wychodząc z założenia, że osoba, którą lubią zwierzęta, zdecydowanie zła być nie może. I tak zaczyna się nasza opowieść…

W Beast Masterze mamy do czynienia z bardzo prostą historią, w której dwójka młodych ludzi zakochuje się w sobie i uczy od siebie nawzajem. Yuiko widzi w chłopaku wzór do naśladowania w kontaktach ze zwierzętami, Leo zaś większość swojego życia spędził w dziczy, powoli więc adaptuje się do nowych warunków. Fabuła jest nieskomplikowana i sympatyczna, okraszona wszechobecnymi elementami komediowymi, które w moim odbiorze wyszły znakomicie – manga cały czas utrzymywała mnie w dobrym humorze, nie odniosłam też wrażenia, by gagi były wymuszone czy nie na miejscu. Mandze jednak nie brakuje elementów bardziej romantycznych (a czasem nawet dramatycznych) i na szczęście Kyosuke Motomi w żaden sposób nie zaburzała ich klimatu przez np. źle usytuowane żarty.

W przyjemnym odbiorze mangi dużą rolę niewątpliwie odgrywają sympatyczni bohaterowie. Po lekturze Dengeki Daisy dokładnie wiemy czego się spodziewać – postaci pełnokrwistych, ale nieskomplikowanych. Przede wszystkim zadziwiająco ludzkich – popełniających błędy, ale też wyciągających z nich w nioski. Beast Master od Dengeki niczym się pod tym względem nie różni. Yuiko Kubozuka jest typową optymistką, patrzącą na świat pozytywnie. Jest pełna energii i zawsze gotowa do działania, zwłaszcza jeśli chodzi o zwierzęta. W ich też przypadku jest też oślo uparta i często nie potrafi zrozumieć istniejącego między nią a nimi dystansu. Ma w sobie przy tym dużo akceptacji i zrozumienia dla innych ludzi, potrafi dostrzec dobro w osobach, od których inni wolą trzymać się z daleka i chyba to jest cechą, która przyciągnęła do niej Leo. Jak wcześniej wspomniałam wychował się on w dziczy i straszył ludzi spojrzeniem, przez co z początku czuł się trochę samotny. Po tym jak Yuiko okazała mu serce, pokazał, że w gruncie rzeczy jest bardzo ciepłym, wesołym chłopakiem, serdecznie podchodzącym do ludzi. Leo lubi pomagać innym a tego, co dla niego ważne, chroni z ogromną zaciekłością. Chociaż brakuje mu ogłady i wielu rzeczy dotyczących relacji międzyludzkich nie rozumie, posiada swobodę w wyrażaniu emocji i uczuć, co w połączeniu z niesłychanym wyczuciem chwili daje efekt, o którym wiele dziewczyn w skrytości serca marzy.

Projekty postaci są dla tej autorki dość typowe, Kyosuke Motomi ma bowiem swój własny styl, po którym jej mangi można od razu rozpoznać. Jej rysunki nie należą do szczególnie ładnych – są raczej proste i nieskomplikowane, ciężko też znaleźć kadry z dopracowanymi tłami, które w większości prezentują się raczej ubogo. Nie zmienia to jednak faktu, że wizualnie manga nie jest w odbiorze nieprzyjemna, a najważniejsze – czyli łatwość w przekazywaniu emocji – została przez tę kreskę osiągnięta.

Wydanie wydawnictwa Waneko prezentuje się ładnie. Dopracowane okładki, tłumaczone i wymazywane onomatopeje, czerń jest czarna, biel jest biała. Ma jednak, niestety, swoje wady, zdarza się bowiem, że przez niewielkie marginesy wewnętrzne (albo ich brak), żeby zobaczyć dymki w całości trzeba dość mocno rozgiąć tomik, mam jednak wrażenie, że kosztem uniknięcia tego problemu byłoby obcięcie kadrów, wybór więc uważam za, mimo wszystko, dobry. Na pochwałę zasługuje fantastyczne tłumaczenie Magdaleny Malinowskiej i Małgorzaty Banaszek – świetny dobór słownictwa, mangę czyta się wręcz doskonale.

 beast

Przyznaję, że żywię do tej mangi ciepłe uczucia. Fabuła, choć niewymagająca i nieskomplikowana, poprowadzona jest ciekawie i lekko, bohaterowie wzbudzili moją sympatię a ich relacje wypadają na tle wielu innych shojo dość naturalnie. Nie śmiem twierdzić, że Beast Master jest tytułem odkrywczym czy nowatorskim, autorka jednak nawet nie starała się, by takim był, wręcz przeciwnie – manga jest zabawnym i lekko słodkim przedstawieniem nastoletniej miłości i nawet nie próbuje udawać czegoś bardziej ambitnego. Na tle innych prostych, romantycznych shojo, Beast Master prezentuje się naprawdę bardzo dobrze, żeby jednak wzbudzał tak ciepłe uczucia, jak we mnie, odbiorca musi polubić bohaterów. A wtedy, być może, nawet pokocha tę mangę tak, jak ja.

Carnivall

Reklamy

2 thoughts on “Beast Master – recenzja

    1. Niestety nie tylko Twój 😦 Podejrzewam, że to wina naszego obecnego serwera(albo i nie(?)), ale mamy w planach niedługo się przenosić. 😉

      Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s