Manga · PierwszeWrażenia · Recenzja

Ao no Exorcist – pierwsze wrażenia

Waneko od pewnego czasu celuje w serie, które zdobyły wśród fandomu duży rozgłos i popularność. Redakcja szczególnie upodobała sobie wszelkie shoneny, które często, paradoksalnie, trafiają raczej do żeńskiej części widowni. Tak było np. z Kuroshitsuji czy z Pandora Hearts. I w ten sposób kolejnym tytułem spod znaku kota został Ao no Exorcist: Blue Exorcist alias Błękitny egzorcysta.

Fabuła traktuje o Rinie Okumurze – typowo młodym, gniewnym nastolatku z tajemnicą. Był wychowywany przez księdza, ponieważ fabuła chciała tak, że nie ma rodziców. Sekret szybko wychodzi na jaw, okazuje się, że w żyłach Rina płynie krew demona i tym samym przy porodzie doświadczył piekielnej rany, dzięki której jest w stanie widzieć demony. Ba, dowiaduje się także, że ta namiastka demonicznej krwi należy nie do byle kogo, tylko do samego Szatana, którego ambicją jest podbić cały świat ludzi, co może zrobić tylko za pomocą swojego syna. Mniej więcej tak zawiązuje się cała intryga. Widzimy, że nie jest to nic nowego lub odkrywczego, ale jak na prostą rozrywkę powinno wystarczyć, a skoro manga traktuje o synu Szatana, to także o wszelkiej maści innych demonach, do których podejście autorki jest dość lekkie i przyjemne. Np. Mephisto Pheles – upadły anioł, jest tu pokazany jako zabawowy dziwak z specyficznymi zwyczajami i manierami.

Co do postaci to sądzę, że jest to najsłabsza część mangi. Jak wspomniałem główny bohater to typowy gniewny. Jego brat kujon, którego trzeba przed wszystkim bronić, którego życie nie obdarzyło ani wysportowanym ciałem, ani silnym charakterem ale który nadrabia to swoim umysłem oraz ciężką pracą, osiąga to wszytko czego nie dostał przy podziale genów. Pozostałe postacie są nie mniej sztampowe. W zasadzie to przez ten brak wyrazistości postaci manga traci wiele ze swojego kolorytu. Gdyby tylko to poprawić i nadać protagonistom barw to tytuł wiele by zyskał.

Od strony graficznej jest… „shonenowo”, to znaczy, że bardzo często będziemy patrzeć na zupełnie puste przestrzenie z gościnnym udziałem prostych teł. Muszę jednak przyznać, że Kazuo Kato potrafi rysować naprawdę ładnie i szczegółowo, ale są to niestety jedynie pojedyncze kadry, na których zazwyczaj widzimy lokacje, np. Akademia Prawdziwego Krzyża lub kampus tej szkoły. Gdyby cały komiks był narysowany tak jak te miejsca, to byłaby to prawdziwa perełka. Szkoda, że autorka woli świecić pustką niż swoim rysunkiem. Komiks posiada jedne z ładniejszych okładek, jakie możemy zobaczyć na sklepowych półkach. W ogóle Waneko się w nich specjalizuje (Dogsy, WttNHK, Ścieżki młodości). Postacie prezentują się przyzwoicie, chociaż mam wrażenie, że do ich rysowania jest użytych zbyt dużo czarnych obszarów, co według mnie nie wygląda najlepiej, ale nadal nie jest to poziom Bleacha. W pierwszym rozdziale znalazłem błąd w kadrowaniu, ale później już niczego takiego nie zauważyłem. Ogólnie rzecz biorąc Egzorcysta jest narysowany całkiem nieźle, choć mógł być lepiej. Autorka ma potencjał, którego nie do końca wykorzystała.

Polska edycja to standardowe wydanie Waneko, czyli format  123 x 176 mm, który znamy m.in. z Kuroshitsuji i Pandory. Uświadczymy dwie kolorowe strony i ładny biały papier, który momentami może odrobinę prześwitywać, ale w trakcie czytania nie jest to zauważalne. Sam to zrobiłem dopiero przy ponownym przeglądzie tomiku, kiedy starałem się wyłapywać jakieś niedoskonałości. Co do liternictwa to jest całkiem udane. Czcionki zostały starannie dobrane i nie rażą w oczy i nie pamiętam,aby zostały jakieś niewyczyszczone onomatopeje. Tłumaczenie też jest niezłe, choć nie jestem przekonany do zapisu imienia i nazwiska Mephisto Phelesa. Otóż w polskiej literaturze znacznie częściej spotykałem się z polskim zapisem, czyli Mefistofeles, więc dostalibyśmy swojskiego Mefisto Felesa, ale czy był to dobry, czy zły zabieg jest kwestią dyskusyjną. Mnie osobiście nie do końca przypadł do gustu, ale nie jest to też jakiś rażący błąd. Poza tym nie ma się do czego przyczepić.

Kim jest potencjalny odbiorca tej mangi? Autorka z pewnością rysowała ten tytuł z myślą o młodzieży, która nie oczekuje od komiksu zbyt wiele i wyszło to jej całkiem nieźle. Po pierwszym tomiku doskonale widać, że manga nie jest niczym dobrym nawet biorąc pod uwagę target, ale jeśli oczekujesz, Czytelniku, czegoś prostego, gdzie strzelają i są demony to śmiało, bierz.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s