Figruki · Recenzja

Czas na figurki – wiedźma Metallica atakuje!

1970368-witch5

Za siedmioma górami, za siedmioma lasami, na bagnie Niblhenne, które wszyscy omijają szerokim łukiem, żyje sobie wiedźma Metallica. Choć jej imię przywodzi na myśl zespół muzyczny – dlatego wszędzie poza Japonią zmieniono jej imię na Metallia – to nie ma ona z nim nic wspólnego.

Poznajemy ją w grze Witch and the Hundred Knight podczas rytuału przyzwania legendarnego Sturycerza – potężnego i nieśmiertelnego demona, który ma zapewnić jej zwycięstwo w trwającym ponad 100 lat konflikcie z leśną wiedźmą Malią oraz pomóc w rozprzestrzenieniu trujących bagien na terenie całej Madei. Sama określa siebie jako czarna bohaterka. Jest potężna, inteligentna, pewna siebie i arogancka, co ma swój urok.

Przejdźmy jednak do meritum tego wątku, a jest nim figurka Metallici, którą jakiś czas temu sprowadziłem sobie z Japonii. Na początek trochę danych technicznych:

1

Seria: Witch and the Hundred Knight

Postać: Metallica

Producent: Phat Company

Rzeźbiarz: Kouta Abe

Materiały: PVC

Wysokość: Ok. 22cm

Skala: 1/8

Cena: 242zł (bez wysyłki)

Data wydania: 2014/10

Sklep: AmiAmi

Temat figurek nie jest mi obcy i zdarzało mi się co jakiś czas popatrzeć na co ładniejsze egzemplarze, ale tylko raz miałem ochotę jakąś kupić. Koniec końców wtedy się powstrzymałem. Po przejściu gry Witch and the Hundred Knight ochota na oglądanie figurek znów wróciła i statuetka Metallici bardzo mi się spodobała. Walczyłem ze sobą dobry miesiąc, by jej nie kupić, jednak zły duch (koleżanka, która kolekcjonuje figurki) namówił mnie, abym uległ pokusie. Jednak świat nie jest taki różowy, jakby się mogło wydawać.

Gdy już byłem przekonany, że chcę ją kupić, przyszło rozczarowanie. Otóż na Ami Ami, gdzie planowałem zakup, figurka, która mnie interesuje, została wyprzedana. Zły duch polecił jednak, by poczekać, może wróci do sprzedaży, bo tak często u nich bywa. Nie mając wyjścia  poczekałem, szukając zastępczego sklepu, w którym byłaby ona dostępna za rozsądne pieniądze. Niestety, w większości sklepów była ona dostępna w cenie producenta, bez zniżek i promocji, co trochę bolało, bo oznaczało zapłacenie za nią prawie 2 razy tyle, za ile miało ją w ofercie Ami Ami. Po kilku dniach jednak szczęście do mnie wróciło i figurka pojawiła się w sklepie z pięknym 40% rabatem. Nie zastanawiając się ani chwili dłużej, kupiłem i tu schodów ciąg dalszy.18

Po złożeniu zamówienia przyszedł czas na wybranie sposobu dostarczenia przesyłki, a niestandardowy wymiar kartonika sprawił, że niestety, ale tani transport nie wchodził w grę. Do wyboru miałem SAL parcel za 3600 jenów (czas doręczenia takiej przesyłki wynosi od 2 do 5 tygodni) oraz EMS za 4200 jenów (kurier międzynarodowy, a czas doręczenia to od 3 do 7 dni). Przy niemałej kwocie za figurkę i niewielkiej różnicy w cenie przesyłki postanowiłem wybrać kuriera. Opłaciłem przez usługę Pay Pal i pozostało mi już tylko czekać.

Po otrzymaniu numeru przesyłki rozpoczęło się sprawdzanie, gdzie obecnie się ona znajduje. Naczytałem się opinii w Internecie, że urząd celny to Twój wróg i się go wystrzegaj, bo cena przesyłki wzrośnie o cło i VAT. Paczka przeszła przez 2 urzędy celne i – co mnie zdziwiło – tym drugim nie był urząd celny w Bydgoszczy (najbliższy miejscowości, do której szła przesyłka), a tym, co mnie ucieszyło, był fakt, że celnicy nie zainteresowali się moją figurką.

Po 5 dniach oczekiwań (w tym sobota i niedziela), przyszedł listonosz z informacją, że paczuszka przyszła. Pokwitowałem odbiór i zabrałem się za oglądanie i składanie figurki.

Samo złożenie jej nie było proste. Nogi wiedźmy nie chciały zamocować się na tych czarnych kulkach i miotle, trzonek od miotły też opornie wchodził, miecz i podpórka także szły jakoś z oporem. Po krótkich zmaganiach, przy których prawie ułamałem kokardkę na bucie, figurka została złożona i przyszedł czas na cieszenie oka (etap ten jeszcze nie jest za mną, bo zdarza mi się co jakiś czas na nią zerkać).11

Kouta Abe czerpał inspirację do stworzenia statuetki z grafiki Takehito Harady i muszę przyznać, że wyszło mu to całkiem zgrabnie. Rzeźba jest starannie wykonana; widać, że to nie jest masówka, a PVC, z którego jest zrobiona, wygląda na bardzo dobrej jakości i elementy figurki nie przypominają plastiku. Nie zauważyłem fuszerek w malowaniu, a na pochwałę zasługuje oddanie najdrobniejszych detali na niej (widać dokładnie nawet jej tatuaże, za co wielki szacunek, bo mało jest tam miejsca, a są one dopracowane).

Na słowa uznania zasługuje także podstawka, która przedstawia kawałek bagna, chowańców i grzybki z paprotką. Nie jest ona nudna i bardzo ładnie odwzorowuje scenerię z gry.5

Irytująca jest ta pozostałość po odlewie na głowie, mogli ją troszeczkę spiłować przed pomalowaniem. Wiele osób pisało o tym, że kapelusz Metallici wygląda tak, jakby miał za chwilę spaść i to akurat jest prawda. Wystarczy delikatnie poruszyć figurką – jej nakrycie faktycznie spadło, choć i tak prezentuje się majestatycznie. Bardziej uciążliwy jest Sturycerz – gdy wkłada się nogę do tułowia bez ręki dziewczyny, to pasuje na sztywno, ale gdy już trzyma go Metallica, to bardzo łatwo wylatuje, a jak widać na zdjęciach, troszkę miejsca tam jeszcze jest. Na szczęście udało mi się zamocować go do sesji wątpliwe mocowania wytrzymały. Wielka szkoda, że zegarek przymocowany do miotły się nie otwiera. Gdyby był otwierany to jeszcze bardziej spotęgowałby efekt “WOW” nad figurką.

Do kompletu dostajemy także przezroczysty stojak by figurka nie odkształciła się. Nie jest on potrzebny, bo gdy go zamontowałem, to między włosami, a nim samym pozostawało dużo miejsca. To bardziej tak na przyszłość, by zapobiec deformacji pod wpływem letnich temperatur.

15

Miło by było, gdyby pan Abe zabrał się za tworzenie kolejnych statuetek inspirowanych grafikami pana Harady. Figurki innych artystów z serii Disgaea przy Metallice wypadają bardzo słabo.

Na zakończenie chciałbym polecić to zacne hobby. Nie jest dla wszystkich, bo jednak figurki to dosyć drogi interes. Jeśli jednak ktoś ma wątpliwości, czy kupić, czy nie, to polecam jednak odłożyć trochę pieniędzy i kupić, a to dlatego, że może to być dla was, tak jak dla mnie, nowa przygoda z niezwykłym hobby, jakim są figurki z anime, bądź będziecie w posiadaniu małego dzieła sztuki, jakim właśnie ona jest (niektóre egzemplarze potrafią podrożeć 4-krotnie od czasu wydania, np. figurka Hatsune Miku, której projekt został zaczerpnięty z klipu Love is War: kosztowała ona w dniu wydania 13 tys. jenów, a teraz na aukcjach egzemplarze sięgają cen 40-50 tys.; jest to biały kruk i trudno go zdobyć, bo szybko się sprzedaje). Poza tym nawet jeśli to byłaby wasza pierwsza i ostatnia figurka, to myślę, że jednak lepiej jest wiedzieć, jakie to uczucie mieć ładną statuetkę, zamiast całe życie zastanawiać się nad tym. W końcu marzenia trzeba spełniać.

Zdjęcia opisywanej figurki:

16821

13237

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s