OkiemRedakcji

Pogoda na mangę

landscape__5_by_sylar113-d6rr0deMój nastrój zmienia się tak często, jak pogoda za oknem. Nie chodzi tylko o temperaturę, czy porę roku, ale także o to czy świeci słońce, czy pada deszcz, czy wieje wiatr… W zależności od otaczających mnie warunków wybieram mangi, które wpływają na konkretne emocje, wywołują określone reakcje (a przynajmniej tego się po nich spodziewam, sięgając po tomik). Chciałabym się z Wami teraz podzielić swoimi przemyśleniami w tym temacie – mimo wszystko dobór gatunku nie zależy tylko od pogody, ale od wielu innych czynników. 

speedpaint__42_by_sylar113-d8dwbzfKiedyś myślałam, że sen zimowy nie dotyczy człowieka – bardzo się myliłam. Każdego roku, gdy przychodzą mrozy, dzień kończy się zdecydowanie zbyt wcześnie, a po powrocie z uczelni mam policzki jak z lodu, marzę o zaledwie kilku rzeczach – cieple i świętym spokoju. Najchętniej zaszyłabym się na całą tę porę roku w domu, brała gorące kąpiele, piła herbatę z wielkiego kubka. Siedziałabym pod miękkim kocykiem i czytała coś pełnego emocji, wywołującego wzruszenia i potoki łez, ale będącego jednocześnie historią pozytywną, gdzie zwycięża zawsze dobro, a miłość kończy się szczęśliwie. Choć brzmi to przesadnie poetycko odważę się napisać, że w zimowe wieczory lubię czytać opowiadania, które otulają mnie ciepłą kołderką i ułatwiają zasypianie, pozostawiając mnie w błogim spokoju, choć przed tym spokojem podarowały mi także burzę z piorunami. Słowo katharsis pasuje tu chyba jak ulał, bo po takiej lekturze jestem oczyszczona z wszelkich nieprzyjaznych emocji, czuję się błogo i lekko.

home_by_sylar113-d6jublvMimo że bardzo nie lubię zimna, podoba mi się wieczorna szaruga i ten deszczowy, melancholijny, skłaniający do przemyśleń klimat, który towarzyszy mi w mniej pogodne dni cieplejszych pór roku. Lubię się wczuć w otaczającą mnie aurę i posmucić razem z pochmurnym niebem. Można powiedzieć, że pozwalam sobie wtedy na odczuwanie emocji, których normalnie się szybko pozbywam. Więc gdy pada deszcz i brudne niebo sprawia, że nastaje, typowy dla ulewnych dni, przyjemny półmrok, chwytam za kubek kakao albo gorącej czekolady i puszczam sobie coś smutnego, przy czym mogę wylać morze łez. I wtedy nie zależy mi na szczęśliwym zakończeniu, ale na mnóstwie dramatów. Nie potrzebuję bowiem ukojenia po lekturze – taka pogoda sprzyja przemyśleniom i pogrążeniu się w smutku.

speedpaint__53_by_sylar113-d8lc2p1Prawdą jest, że wiosna jest porą miłości, a przynajmniej odbija się to na sposobie, w jaki dobieram lekturę. Słońce zaczyna świecić, poziom witaminy D w organizmie gwałtownie się podnosi, wiatr nagle staje się przyjemny i jakoś tak łatwiej się uśmiechać. Szkoda byłoby marnować dobry humor i wszechobecną pozytywną energię ciepłych, słonecznych dni na smutne czy nudne historie. Zaczytuję się wtedy w romansach, często szkolnych, gdzie jest mnóstwo niewinnych łez, przyspieszonego bicia serca i skakania z radości z powodu najmniejszych nawet sukcesów. Udana scena pierwszego pocałunku czy dobrze umiejscowiony w czasie przytulas wystarczą, bym podskakiwała z ekscytacji i zadowolenia, a czytając o szczęściu bohaterów cieszę się jak głupi do sera.

speedpaint__23_by_sylar113-d7ivtg1I wtedy nadchodzi chwila, gdy słońce powszednieje i przypływ wiosennej energii przestaje działać jak najlepszy olej napędowy, wracam do względnej normy i problemy znów stają się problemami, a drobne radości są bardzo potrzebne, bo jednak uśmiech trzeba wywołać czymś w miarę konkretnym, nawet, jeśli to coś miałoby być naprawdę malutkie. Niezależnie od tego, czy wiatr, czy słońce, czy obłoczki lub ich brak, są chwile, gdy potrzebuję endorfin, by zmusić się do działania i wtedy niezawodny jest śmiech, a jak śmiech, to komedia.

Problem pojawia się w niektóre letnie dni, ostatnio zdarzające się coraz rzadziej. Dni, gdy jest tak gorąco, że człowiek nie ma na nic siły. Co wtedy czytam? No przecież od nadmiaru emocji człowiek się tylko zmęczy, śmiech jest boleśnie fizyczny – jak go dużo, to też dużo potu, którego nikt absolutnie nie chciałby jeszcze więcej. Wtedy najchętniej czytam lekkie obyczajówki, okruchy życia, które nie wywołują wielkich wzruszeń i pozwalają mojemu wrażliwemu brzuszkowi pozostać w błogim, bezśmiechowym spoczynku. Tak jest fajnie, leciutko, mogę się wczuwać w historię i spokojnie zastanawiać się nad zachowaniami bohaterów. Idealną sytuacją byłoby czytanie takich opowieści przy świetle słonecznym, z włączonym wiatrakiem i mrożoną herbatą. Chociaż właściwie to wiatrak na upały jest zawsze dobry.

Są jeszcze klimaty mniej pogodowe – na przykład klimat gniewu i stresu. Najłatwiej wtedy sięgnąć po jakieś bijatyki, z reguły wybieram fantastykę, przeważnie jeszcze z haremem w tle. Bynajmniej nie chodzi mi o bójki same w sobie – obrywanie po buźkach nie pozwala mi przekierować tych negatywnych emocji. Świetnie za to sprawdza się żenująco głupie zachowanie bohaterów, a o to w takich seriach naprawdę bardzo łatwo. Jak nie główny bohater, to któraś z jego adoratorek na pewno zrobi coś proszącego się o porządne przywalenie głową w ścianę (oczywiście tego nie robię!). Można sobie pokrzyczeć, ponarzekać i to naprawdę działa. Wiem, generalizuję, zdarzają się serie, w których bohaterowie posiadają coś na kształt improwizowanych mózgów i bardzo sobie takie tytuły cenię, jednak z reguły nie tego szukam.

speedpaint__41_by_sylar113-d8d0eh1Zapewne mogłabym nakreślić jeszcze mnóstwo zasad, dotyczących konkretnych, mniejszych szufladek, ale jednak czułabym wtedy, że zbyt sztywno to wszystko określiłam. Od każdej zasady są wyjątki, zwłaszcza, że pogoda na mangę to nie tylko to, co dzieje się za oknem, ale także mój humor, sytuacja, w jakiej się znajduję, aktualne potrzeby duchowe i zwyczajny kaprys. Jestem szalenie ciekawa, jak sytuacja wygląda u innych ludziów, tak więc jeśli będziecie mieli jakieś przemyślenia dotyczące czytelniczych humorków, piszcie! 🙂

Te cudowne prace, które tu wstawiłam, pochodzą z deviantarta użytkownika Sylar113, mojego idola i najulubieńszego artysty na świecie. Kliknięcie każdej z prac odeśle Was do ich oryginałów na deviantarcie. 🙂

Reklamy

2 thoughts on “Pogoda na mangę

  1. Bardzo ładny post 🙂 Ślicznie piszesz Carni, choć nie wiem po co w tych tagach humor – dla mnie to był bardzo uspakajający, refleksyjny post 🙂 Ładnie uzasadniasz dlaczego przy danej pogodzie/nastroju sięgasz po konkretny gatunek. Przy czym kompletnie nie widzę u siebie takie zależni. Zwykle mam jakieś kolejki rzeczy do czytania/oglądania, dlatego biorę się po prostu za to co następne.
    Ps. I prześliczne te ilustracje ❤

    Lubię to

    1. Dziękuję 🙂 Humor… też się teraz zastanawiam, może powinnam była wpisać nastrój. Nie pamiętam, jaka przyświecała mi myśl, gdy wpisywałam ten tag – ba, nie pamiętam nawet wpisywania go!
      Szkoda, że u Ciebie brak takich zależności, ale system kolejek bardzo rozumiem – kiedyś też czytałam po kolei.

      Ad. PS.: A wiem, w końcu to mój ulubiony artysta z dA, musi być genialny! 🙂

      Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s