Manga · Recenzja

O klanie, dla którego zatrzymał się czas

ok_klan_poe_01Czy życie wieczne jest tym, co dałoby człowiekowi szczęście? Tak wielu zadaje sobie to pytanie, a nie sposób znaleźć na nie prostej odpowiedzi. Trudno się dziwić, że do tego tematu podchodzą także artyści, w końcu to doskonały materiał do analizy ludzkiej psychiki, przekazania silnych emocji czy rozważań nad wartością życia i tym, co dla nas naprawdę ważne. Tematyka ta nie jest obca również japońskim twórcom, a wśród nich – mangakom. Jednym z nich jest Moto Hagio, której dzieła, stanowiące sam początek przygody z mangami shojo, są uznawane za klasykę japońskiego komiksu. W narysowanym w latach ’70 XX wieku Klanie Poe dała się ponieść motywowi wiecznego życia i dzięki wydawnictwu J.P.Fantastica my także możemy wciągnąć się w historię nastolatków, dla których zatrzymał się czas.

Przed napisaniem tego tekstu przeczytałam Klan Poe dwukrotnie i za każdym razem zajęło mi to aż dziesięć godzin – nie mogę jednak powiedzieć, bym się nudziła. Zostałam, poniekąd wbrew sobie, wciągnięta w głąb wydarzeń i przy dziele tak pełnym szczegółów i pięknych rysunków wręcz wypadało poświęcić im więcej czasu.

Nie jest to opowieść chronologiczna i nie sądzę, by jej celem było przedstawienie drogi bohaterów z punktu A do punktu B. Czytając o losach Edgara, Marybell i Allana odniosłam raczej wrażenie, że to droga stanowi cel sam w sobie. Przede wszystkim jednak akcja Klanu Poe rozgrywa się na wielu płaszczyznach, w różnych, przeplatających się światach. Na główny plan zdecydowanie wysuwa się historia trójki wampirów, rodzeństwa – Edgara i Marybell, oraz pojawiającego się później Allana. Obok ich osobistych rozterek przedstawione zostają także prawidła rządzące światem wiecznie żywych. Nie mniej fascynująca jest droga, jaką przebywają opowieści o nieśmiertelnych istotach w świecie zwykłych, starzejących się ludzi, przekazywane w obrębie rodu Evansów, z pokolenia na pokolenie, nierzadko dzięki przypadkom.SAM_0961SAM_0957

Wampiry, przez Moto Hagio zwane wampanellami, nie są w historii sztuki tematem nowym, jednak motyw ten bardzo się zmienił. Początkowo były to potwory, często przemienione nie z własnej winy, w wyniku klątwy czy choroby. Z czasem stawały się coraz mniej straszne, bliżej im do, żyjącego równolegle wobec ludzi, będącego ofiarą dyskryminacji gatunku. Są często atrakcyjne i żyjące tak samo, jak człowiek. Moto Hagio w tym dyskursie stanęła na rozdrożu, nie chcąc całkowicie odciąć się od przerażającej natury tych nieśmiertelnych istot, ale jednak czyniąc ich przy tym pięknymi i, psychologicznie, bardzo ludzkimi. Tym samym wampiry w jej wizji na co dzień nie różnią się od człowieka, ale w pewnych sytuacjach coś się w nich zmienia, sprawiając, że otaczających ich ludzi ogarnia przerażenie. Nie mają pulsu ani lustrzanego odbicia, piją krew i mogą ją oddawać, by przemienić człowieka w swojego pobratymca. Nie potrzebują ludzkiego pożywienia, boją się nie tyle symboli religijnych, co idącej w parze z nimi wiary, a zabić ich można przebijając serce srebrną kulą lub osikowym kołkiem. Te wszystkie elementy wampirzej natury są nam dobrze znane, autorka nie starała się stworzyć czegoś nowego.

SAM_0952

To, co było dla Moto Hagio ważniejsze przy kreacji wiecznie żywych postaci, to emocje. Bohaterowie muszą mierzyć się z bezustannie zmieniającym się na ich oczach światem, samemu będąc istotami do bólu stałymi. Przez swą nieśmiertelność i uwięzienie w niestarzejącym się ciele skazani są na wieczną tułaczkę po świecie ludzi, stanowiących dla nich pokarm. Są przy tym zmuszeni trzymać w tajemnicy swoją prawdziwą naturę. Każdy z bohaterów radzi sobie z sytuacją, w której się znalazł, w zupełnie inny sposób; wampiry posiadają indywidualną osobowość, uczucia i pragnienia, więc można się po nich spodziewać przeróżnych reakcji. Tak samo, jak napotykani przez nich ludzie, potrzebują kogoś bliskiego, poczucia bezpieczeństwa; przywiązują się do innych i przeżywają straty prawdziwym smutkiem. Potrafią zarówno kochać, jak i nienawidzić. Przez to, że ludzie są im potrzebni do życia, świat wampirów i świat śmiertelników cały czas się przenikają i nie sposób uniknąć tworzenia się pewnych relacji między istotami wiecznie żywymi a człowiekiem. Wszystko to sprawia, że uwięzieni w nastoletnich ciałach bohaterowie borykają się z wieloma pytaniami bez odpowiedzi. Czy są potworami? Czy walka o przeżycie kosztem ludzi jest zła? Czy życie w ukryciu jest jedynym wyjściem? Czy przemienienie człowieka może być moralnie usprawiedliwione?

Pięknie przedstawione są także relacje między bohaterami i ich przywiązanie do innych wampanelli. Moto Hagio wspaniale oddaje emocje istot zagubionych w rzeczywistości, bojących się samotności i przelewających swoje uczucia w jedyną bliską im osobę z uporem maniaka. W poczynaniach Edgara czy Allana potrzeba zrozumienia i bliskości są niemal namacalne. Przyznaję, że niektóre uczucia sprawiają wrażenie toksycznych i trochę mnie przerażały, są jednak przedstawione bardzo naturalnie i dzięki temu byłam w stanie uznać je za uzasadnione czy zrozumieć, dlaczego się pojawiają, nawet jeśli nie umiałam ich współodczuwać. Przyznaję, że kwestia interpretacji często była problemem wynikającym z mojego podejścia – czasami zapominałam, że mam do czynienia z bohaterami, delikatnie mówiąc, dojrzałymi wiekiem i zdecydowanie nie pomagał fakt, że wyglądali na młodszych ode mnie. Prostsze było zrozumienie ludzi, dla których konsekwencje wydarzeń były zdecydowanie bardziej krótkodystansowe, którzy byli w stanie dość prosto zapełnić pustkę po stracie i których perspektywy są podobne do moich przez wizję nieuniknionego końca. Dla wampanelli wyleczenie się ze smutku jest znacznie trudniejsze, łatwo wpadają w samotność i trudno jest im ją czymś ukoić, zwłaszcza ze świadomością, że mogą być sami całe stulecia.SAM_0953

Choć wampiry bardzo starają się zachować swoją naturę w tajemnicy, głównie ze względów bezpieczeństwa, nie sposób było uniknąć krążących o nich opowieści. Droga, jaką przebywa historia Edgara i Marybell w świecie śmiertelników jest długa, kręta i usiana przypadkami, a przy tym niesłychanie ciekawa. Fascynujące jest, w jak różnorodny sposób kolejni członkowie rodu Evansów podchodzą do przekazów o wampanellach. Jedni wierzyli, inni nie, jedni uważali za zwykłą legendę czy owoc wyobraźni przodków. Jedno jednak pozostawało niezmienne – zawsze konfrontacje z członkami klanu Poe były chwilami szczególnymi w życiu człowieka.

Eteryczna powłoka tych spotkań jest podstawowym elementem klimatu tej mangi. Przez całą lekturę miałam wrażenie nieuchwytności i głębokiej symboliki gestów i słów. Warto tu zwrócić uwagę na pojawiające się miejscami słowa piosenek i wierszy, nie są jedynie dodatkiem estetycznym, sama znalazłam w nich podpowiedzi do sposobu, w jaki powinnam rozumieć niektóre zdarzenia.

Niesłychanie ciekawym elementem do interpretacji są róże, jedyna roślina stanowiąca dla wampanelli zamiennik energii życiowej człowieka. Czerwona róża od bardzo dawna towarzyszy zmarłym, w chrześcijaństwie jest symbolem męczeństwa, w rozumieniu popularnym miłości i erotyzmu (przez swój głęboki kolor), a jej ostre kolce reprezentują wspólne pokonywanie przeciwności losu. Wampanelle pozbawiające te silnie metaforyczne kwiaty życia stwarzają szerokie pole do przemyśleń.

SAM_0963

Przez całą lekturę towarzyszą nam bogate zdobienia kadrów. Pojawiają się nie tylko róże, ale dużo mocno związanych z naturą wzorów. To sąsiedztwo jest niesamowicie frapujące. Obok żyjących poza czasem istot, postrzegających życie i śmierć w zupełnie innych kategoriach niż nam znanych, mamy naturę, której podstawowymi elementami są narodziny i śmierć, przekazywanie życia. W przyrodzie każde życie musi się kiedyś skończyć, a gdy to następuje, łączy się z ziemią i resztą natury w nowy sposób, poprzez rozkład czy stanie się pożywieniem dla innych istot. Wampiry przeczą tym prawom całkowicie – ich życie może trwać bez końca, czas się dla nich zatrzymał, a po śmierci rozpływają się w powietrzu. Nie mogę się pozbyć wrażenia, że jeśli cokolwiek jest z wampanellami nie tak, ma to związek z tym życiem poza znanymi nam prawami.

02Czy te naturalne wzory pasują do Klanu Poe? Zdecydowanie. Postaci są ładne, a rysunki bogate w szczegóły. Moto Hagio prezentuje niezwykłe zdolności artystyczne przy tworzeniu tej mangi, dzięki czemu możemy cieszyć oko porządnie dopracowaną, przyjemną kreską, zupełnie nie kłócącą się z nastrojem, jaki towarzyszy opowiadanej historii. Styl autorki ciężko nazwać współczesnym, wątpię jednak, by kiedykolwiek nastąpił dzień, w którym Klan Poe przestanie być doceniany za oprawę wizualną. Ogromne wrażenie robią zwłaszcza strony, na których zacierają się granice między kadrami i takie, na których widnieją kadry duże, wyróżnione – zdarzają się rzadko, dzięki czemu nacisk na nie położony jest bardziej wyraźny. Nie brakuje kolorowych stron, do namalowania których autorka posłużyła się akwarelami. Wyjątkowo przypadły mi do gustu te wypełnione czerwienią, mają niepowtarzalny klimat.

Wydawnictwo J.P. Fantastica poradziło sobie z zadaniem – kolory są ostre, płynne przejścia w akwarelowych malunkach są dobrze oddane, a pojawiająca się w tradycyjnych kadrach czerń jest naprawdę głęboka. Tylko obwoluty sprawiają wrażenie wizualnie ubogich. Niewyróżniającą się grafikę jednak nadrabia z nawiązką wnętrze tomików, a zwłaszcza tłumaczenie pana Dybały, który po raz kolejny solidnie wykonał swoje zadanie. Czytając Klan Poe nic mi nie zgrzytało, wypowiedzi postaci były naturalne, jestem też pewna, że w niepowtarzalnym klimacie tego dzieła miał także udział odpowiedni dobór słów tłumacza i świetnie wykonana praca korekty. Słyszałam głosy niezadowolenia w kwestii doboru czcionek i nie mogłabym się bardziej z nimi nie zgodzić. Są czytelne i pasują do stylu Moto Hagio, a to przecież wystarczy, by się dobrze prezentowały. Tradycyjnie onomatopeje są konsekwentnie zastąpione ich polskimi odpowiednikami. Dostrzegłam jednak, że tłumaczenie jednej z nich odbiega od znanych mi możliwości – przy wieży zegarowej na stronie 49. pierwszego tomu pojawia się „ding dąg”. Cóż mogę powiedzieć – nie tylko jest to obce mi, ale także kilku innym osobom, które o to spytałam, co więcej, nie byłam w stanie znaleźć takiego zapisu w sieci. Jeśli dobrze rozumiem ma to służyć rozróżnieniu dzwonka do drzwi (wtedy pojawia się „ding dong”) od zegara wybijającego pełne godziny, nadal jednak uważam, że jest to niepotrzebny zabieg.

03

Klan Poe został wydany jako Mega Manga, więc zamiast pięciu tomików dostajemy dwa. Cena okładkowa każdego wynosi 54,20zł.

Z tego tekstu jasno chyba wynika, że mangę tę uważam za godną polecenia. Chociaż przynależy ona do kategorii shojo to uważam, że powinna trafiać do czytelnika niezależnie od jego płci i wieku. Należy się jednak odpowiednio do lektury nastawić, najwięcej wyniesie z niej ktoś, kto jest przygotowany na opowieść dojrzalszą i wymagającą od czytelnika odrobiny skupienia i zaangażowania. Najbardziej cenię w Klanie Poe wielopoziomowość historii, symbolikę oraz fakt, że skłania do przemyśleń, a jednocześnie stanowi dobrą rozrywkę.

SAM_0948SAM_0949

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s