Manga · OkiemRedakcji

Mam marzenie… One Piece – część pierwsza

f006

Eichiro Oda – autor mangi One Piece – za motyw przewodni swojego dzieła obrał marzenia. Każda z postaci istotnych dla fabuły posiada takowe i stara się konsekwentnie je realizować. Dla jednych jest to posiadanie bogactwa, dla innych odwiedzenie wszystkich zakątków świata, a dla jeszcze innych posiadanie sklepu z karmą czy przyjaciół.

W pierwszych stronach komiksu poznajemy człowieka, który zdobył sławę, bogactwa i władzę, okrzyknięty przez wszystkich jako król piratów. Jego ostatnimi słowami przed egzekucją były„Co, chcecie moje skarby? Nie ma sprawy! Weźcie je sobie! Jeśli tylko zdołacie dotrzeć tam, gdzie ukryłem wszystkie bogactwa tego świata!”. Dzięki nim rozpoczyna się wielka era piratów i wszyscy zgromadzeni na placu, zaczynają marzyć o One Piece – tajemniczym skarbie Gold Rogera.

Tekst zawiera spojlery z tomów 1-3 dotyczących arków Romance Down oraz Orange Town i czytacie go na własną odpowiedzialność.

Czym jest One Piece? Czy Roger zrealizował swoje marzenie przed śmiercią? Jego uśmiech w chwili śmierci sugeruje, że tak i niczego nie żałuje, jednak będę wracał do jego kwestii oraz czym jest legendarny skarb wraz z postępem fabuły oraz kolejnych informacji podanych nam przez Odę.

Akcja przenosi się do malutkiej wioski (Fushia) położonej na East Blue.  Poznajemy tam młodego, dzielnego chłopca o imieniu Luffy. Zafascynowany opowieściami Rudowłosego Shanksa chce dołączyć do jego załogi, jednak ten mu odmawia. Młody chłopak postanawia pokazać kapitanowi, że niczego się nie boi i rani się nożem pod okiem, jednak i ten wyczyn mu nie zaimponował. Powód jest prosty. Shanks wie, jak niebezpieczna jest żegluga po Grand Line i nie chce, by Luffy się tam pchał. Przez splot różnych wydarzeń chłopak rozumie słowa Rudowłosego oraz Beckmanna – pierwszego oficera – dlaczego kapitan nie chce go zabrać. Wypowiada wtedy słowa, które odbijają się echem przez całą serię i są co jakiś czas przypominane: „Zobaczycie, zbiorę co najmniej tak silną załogę jak wasza! I zdobędę największy skarb na całym świecie! A potem zostanę królem piratów!!!”.

Seria dzieli piratów na tych złych, co kochają zabijać i plądrować, by gromadzić coraz to więcej skarbów, oraz na tych dobrych, co kochają przygody. Luffy to dość nietypowy pirat, nawet jak na tak szaloną serię jaką jest One Piece. Jest on zdecydowanie  dobry, jednak jego zachłanna natura dotycząca chronienia skarbów innych dochodzi momentami do takiego stopnia, że traktuje je jak swoje własne i jest gotów poświęcić swoje życie w ich obronie – co sprawia, że można go w pewien sposób zaliczyć także do tych pierwszych. Ten pierwiastek natury Luffiego – za który wszyscy go uwielbiamy – jest już widoczny od samego początku. Na początku naśmiewa się z Cobiego i nie traktuje go serio, jednak gdy widzi jego odwagę, jak ten przestaje podlizywać się pani kapitan Alvidzie (piratce) i zaczyna ją obrażać, jednocześnie stawiając na szali swoje życie w obronie swojego marzenia(jakim jest wstąpienie do marynarki, by łapać złych piratów), to w tym momencie Luffy dostrzega w nim równego sobie i staje w jego obronie.

Po pokonaniu Alvidy bohaterowie płyną na kolejną wyspę (do Miasta Shell) gdzie znajduje się baza marynarki wojennej dowodzona przez kapitana Morgana. Tutaj także poznajemy pierwszego oficera przyszłej załogi słomkowego kapelusza, oraz pierwszą osobę, którą Luffy postanawia wcielić do swojej załogi. Mowa tutaj o łowcy piratów, Roronoa Zoro. Początkowo nie chce wstąpić do załogi Luffiego, jednak szybko przekonuje się, że nie wszyscy piraci to bandyci i wyprawa na Grand Line może pomóc spełnić jego marzenie. Mamy także retrospekcję dotyczącą Zoro. Oglądając jego przeszłość widzimy, że wraz z swoją przyjaciółką i jednocześnie rywalką Kuiną dzielą to samo marzenie. Dopiero po śmierci przyjaciółki, pragnienie bycia najsilniejszym szermierzem świata w nim eksploduje co dobitnie podkreślają ostatnie słowa retrospekcji: „Stanę się silniejszy, i za siebie i za nią!!! Zostanę najlepszym szermierzem na całym świecie! Tak, żeby nawet w niebie o mnie usłyszeli!!!”

Przy tym wątku warto byłoby pochylić się nad teorią która powstała około rok-dwa lata temu: cały One Piece zbudowany jest o jeden powtarzany schemat, a mianowicie marzenie jednej osoby i brak możliwości jego zrealizowania -> upływ czasu -> realizowanie marzenia przez spadkobiercę. Przykład marzenia o byciu najsilniejszym szermierzem świata przez Kuinę i „odziedziczeniu” tegoż marzenia przez Zoro bardzo dobrze potwierdza tę teorię! Przykładów na jej potwierdzenie jest o wiele więcej i postaram się w przyszłości je przytoczyć, gdy tylko nadarzy się okazja.

Po pokonaniu Morgana i wdzięcznym, pierwszym kroku Cobiego w stronę realizacji swojego marzenia jakim jest zostanie oficerem marynarki (nie wie jeszcze jak wysoko chciałby awansować, wystarczającym dla niego jest to, że do nich dołączył), akcja przenosi się do kolejnego miasta – Orange. Poznajemy tam dwie kolejne postaci, które będą miały ogromy wpływ na losy naszego kapitana. Pierwszą z nich jest złodziejka oraz nawigator Nami, która tymczasowo przyłącza się do Luffiego. Niewiele o niej wiadomo na tym etapie, ale będzie miała swoje pięć minut. Drugą osobą jest kapitan piratów, klown Buggy.

Przez kilka pierwszych rozdziałów przewinęło się bardzo dużo postaci. Każda z nich jest inna i wyjątkowa. Co jednak zasługuje na uwagę, to właśnie kreacja antagonistów przez Odę. Kapitan Buggy jest pierwszym, który przykuł moją uwagę i warto mu poświęcić trochę więcej czasu.

W jednym ze wspomnień klauna widzimy go u boku znanego nam już pirata – Shanksa. Obaj służą na okręcie pirackim i snują plany odnośnie rozpoczęcia żeglugi pod własnymi banderami. Marzeniem Rudowłosego jest opłynąć cały świat, natomiast Buggy pragnie zdobyć wszystkie skarby. Uważa, że wszystko co nie jest złotem, srebrem czy klejnotami nie może być uważane za skarb. Czytając jednak wspomnienia klauna oraz jego wypowiedzi można odnieść wrażenie, że ma on 2 oblicza. Pierwsze to bezwzględny pirat, który pragnie grabić i plądrować, oraz poszukiwać ukryte skarby, a drugie to odważny i ciepły człowiek, który pomoże każdemu, którego uważa za przyjaciela. Doskonale te drugie oblicze pokazują jego wspomnienia, gdzie nie lubi Shanksa i co chwilę się z nim kłóci, jednak kolejne kadry pokazują, że łączy ich iście braterska więź. Teraz pod kątem wydarzeń ze wspomnień Buggiego warto zastanowić się czy nie ma w nim czegoś więcej, czy jego marzenie o zdobyciu skarbów jest prawdziwe (bądź jedyne). Klown wraca co jakiś czas więc będziemy mieć możliwość postawienia kropki nad „i”.

Marzenia w One Piece to główny motor napędowy całej fabuły. Czytając o kolejnych przygodach słomkowych kapeluszy, ich zmaganiach podczas realizacji ich marzeń, dostaje się od nich „kopa motywacyjnego” by realizować własne i nie przejmować się trudem, który temu towarzyszy. Zachęcam do lektury komiksu, który można kupić w sklepie JPF.

Advertisements

5 thoughts on “Mam marzenie… One Piece – część pierwsza

  1. Kto to przyturlał się, by wreszcie pokomentować xD? Tak, to ja!
    Lubię, że ten tekst właściwie nie jest recenzją, ale omówienie jednego z motywów występujących w One Piece – tak ciekawiej 🙂 Choć widzę, że chyba troszkę się zagubiłeś, bo chciałeś i zachęcić nowych czytelników, jak i przekazać coś tym, którzy serię już znają. Może lepiej byłoby omówić motyw marzeń kierując cały tekst do ludzi, którzy OP już czytali (a jest ich całkiem sporo) i brać także przykłady z dalszej części mangi albo po prostu napisać „zachęcacz” nie podając tak dokładnych streszczeń przykładów? Tak się tylko zastanawiam.
    Ogólnie czytało mi się całkiem dobrze (yay, od wczoraj znowu nadrabiam mangę, jestem właśnie w arcu z syrenkami) i na myśl o One Piece gęba mi się szczerzy ❤ I właśnie przez te nadrabianie mam jedną uwagę – piszesz, że Luffy jest bezprzecznie dobry… A niedawno czytałam scenę, gdzie ktoś się pyta go czy jest dobry, a on odpowiada "musisz to sama zdecydować". Niby łatwo obronić "dobroć" głównego bohatera, ale wydaje mi się, że takie postawienie sprawy jest jednak ciekawsze 🙂 Bo tak całkowicie krystaliczny to Luffy też nie jest, jakieś małe grzeszki mu się znajdzie 😛
    Fajny tekst, czekam na część drugą 🙂

    Lubię

    1. Kurcze, dzięki za uwagi, postaram się uwzględnić je w kolejnych częściach. Tekst miał być bardziej skierowany do osób czytających OP, choć w sumie kilka osób nielubiących piratów napisało mi prywatnie, że tekst im się bardzo podobał i rozważą zakup tej mangi. Zastanawiałem się też o tym czy pisać teksty w odniesieniu do całości czy tylko z arców i postawiłem na to drugie. Jest trochę osób, które czytają ten komiks pierwszy raz no i tak nie chciał bym im psuć lektury ogromną ilością spojlerów.

      Co do samego Luffiego to fakt, nie uwzględniłem tego i obiecuję poprawę 😀

      Lubię

      1. Jak piszesz do czytelników, to chyba tak mocne streszczanie fabuły nie ma sensu, bo i tak wiedzą o co chodzi 🙂 Postaraj się bardziej skupić na motywach i wyciągać wnioski, tak mi się przynajmniej wydaje…
        Spoko, z tym Luffy, to taka uwaga, bo akurat taką scenę miałam :”D Masz rację, w porównaniu do reszty to on tam dobrym człekiem jest.

        Lubię

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s