Konwent · Relacja

Magnificon 2015

menu_logommmUpalny piątek dobrze rokował na pozostałe dni weekendu. Na miejsce dotarłem chwilę po południu. W drodze spotkałem konwentowiczkę, która żartowała, że Miohi zapowiedziało pogodę specjalnie na ich wydarzenie. Rzeczywiście tak to wyglądało i gdyby nie sobotnie oberwanie chmury, pogoda byłaby idealna.

Magnificon już po raz drugi odbył się w prawdopodobnie najlepiej przystosowanym dla tego typu imprez budynku w Polsce. EXPO Kraków to spory, ale nie ogromny budynek, który jest zlokalizowany niespełna dwa kwadranse jazdy tramwajem od centrum Krakowa. Budynek jest – dosłownie – prosty w obsłudze. Składają się na niego dwie hale oraz spory korytarz, z którego można było wejść do licznych sal prelekcyjnych. Na pierwszej z dwóch wspomnianych hal odbywały się duże wydarzenia jak cospalye i koncerty, na drugiej rozłożyli się wystawcy. Wszystkie sale były wyposażone w ekrany, które wyświetlały najbliższe atrakcje odbywające się w tym pomieszczeniu i zostały oznaczone przez zarząd budynku kolorowymi oznaczeniami. Zgubić się było sztuką.

Na sleeproomy składały się dwie duże hale sportowe, których konwentowicze nie byli w stanie całkowicie zapełnić. Pryszniców było wystarczająco wiele, abym nie doświadczył kolejek. Mogły się temu przydać niepopularne dla higieny konwentowiczów godziny, ale sądzę, że jeśli nawet kolejki bywały, to zdecydowanie nie stanowiły problemu wartego zrelacjonowania. Warto nadmienić, że pomiędzy sleeproomem a konwentem w wyznaczonych godzinach kursowały autobusy opłacone przez organizatorów. Bardzo miły i wygodny gest.

Na Magnificon przybyła siła wystawców. Od sprzedawców mangi po stanowiska z gadżetami, wśród których prym wiodło Maginarium. Ich stoisko było ogromne i zdecydowanie przebijało wszystkie sklepy, które przyjechały na expo. Rozczarować mogła Yatta, która od czasu swojego ogromnego stoiska na Pyrkonie jakoś skarlała. Oddać jej trzeba gablotki z figurkami, ale niestety już klasyczna oferta tego sklepu, czyli mangi, miały poważne braki w zaopatrzeniu. Także Studio JG nie pojawiło się na konwencie z żadną z zapowiedzianych premier. Poza nieudanym straganem Yatty reszta wydawców prezentowała się przyzwoicie – z wyjątkiem młodego Ringo Ame, które z racji wieku nie mogło pochwalić się solidną ofertą i starało się ją uzupełnić o japońskie tomiki i inny mangowy towar.

Już w tej chwili można powiedzieć, że Miohi co roku zapewnia na swoim flagowym konwencie najciekawsze atrakcje oraz gości. W tym roku zjawili się Jakub Dębski, polski twórca yuotubowy, autor komiksów, a ostatnio także recenzent filmowy. Na krakowskim konwencie zjawili się także artyści z Japonii: Tezya oraz Mika Kobayashi. Koncert wokalistki cieszył się ogromną frekwencją, nie mniejszą od tej z cosplayu, a grupa dzieciaków czekających w kolejce po jej autograf była imponująca. Jednym z ciekawszych paneli, które z czystym sercem mogłem polecić, był panel prowadzony przez Pana Rysownika oraz GreyCat – pary rysowników znanych z ich internetowej twórczości. Panel był prowadzony dowcipnie i przez osoby, które doskonale wiedzą, co robią i potrafiły zarazić tym słuchaczy.

Z dziennikarskiego obowiązku poświęcę krótki akapit na wady oraz drobne przykrości, których wcale nie była tak wiele. Największą wadą był brak informatorów aż do późnych, piątkowych godzin. Większość osób, które przybyły na konwent już pierwszego dnia, nie dostała informatorów przy akredytacji, a dopiero kilka godzin później. Z tego co się później dowiedziałem, wina leżała po stronie drukarni. Podobno planowała podesłać zamówienie dopiero w poniedziałek. Dużą przykrość stanowiła ochrona. Przeszukiwała niemal każdego.

Nie wiem czy szukali alkoholu, czy broni. Ich działania były na tyle natrętne, że musiałem wyjąć ukryty pod koszulką aparat, który starałem się uchronić przed deszczem.

Wstęp i cztery akapity suchych faktów nie oddają w żaden sposób klimatu tej imprezy. Mogę Wam przekazać jakość programu, gości, miejsce, wady – które wprowadziły trochę chaosu – lub zachowanie ochrony. Magnificon nie zamyka się w takich informacjach, bo tutaj chodzi o wypadkową tego wszystkiego i o jeszcze więcej, a to już jest znacznie trudniej opisać, tym bardziej, że Miohi tylko na to pozwoliła. Bo w tej chwili nie piszę już tylko o tym, co nam przygotowano, ale o tym, co dostaliśmy na miejscu, a to wbrew pozorom dwie różne rzeczy. Imprezę bowiem nie tworzy grupka osób, ale konwentowicze, którzy nadają klimat., cosplayerzy, którzy nadają barw szaroburemu tłumowi i prowadzący atrakcje, którzy zarażają Cię swoją pasją. Oto Magnificon.

Reklamy

2 thoughts on “Magnificon 2015

  1. Uch, kiedy ja ostatnio na Magni byłam? W sumie było to aż pierwsze Expo, które jeszcze było błędem organizacyjnym na błędzie. Tym milej czytać, że się ta impreza tak ładnie rozwinęła 😉
    Mogłeś jeszcze jakieś zdjątka dorzucić 😛

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s