Recenzja

Kim jest Tomie?

tomieGenezą komiksu jest wydarzenie z czasów młodości Junjiego Ito. Jego koleżanka z klasy zginęła tragicznie pod kołami samochodu. Nauczyciele i rówieśnicy popadli w zrozumiałą w takiej sytuacji rozpacz, ale Ito rozmyślał, co by było gdyby następnego dnia, jak gdyby nigdy nic, dziewczyna weszła do klasy. Oto, jak działa umysł mistrza horroru.

Junji Ito zadebiutował Tomie w 1987 roku w konkursie o nagrodę im. Kazuo Umezu (w którym to Umezu sam sędziował) w Gekkan Halloween, magazynie shoujo. To była pierwsza zamknięta historia jaką stworzył, więc posiadała mnóstwo mankamentów, zwłaszcza w warstwie graficznej. Warsztat mangaki dopiero się kształtował, ale już wtedy wyraźnie nawiązywał do twórczości Kazuo Umezu. Co prawda Ito nie otrzymał głównej nagrody, ale został wyróżniony i w ten sposób rozpoczął swoją komiksową karierę.

CCF20150819_00003W znacznej części komiks ma charakter epizodyczny. Większość rozdziałów opowiada nie łączące się ze sobą historie, które mają jeden wspólny element – Tomie, istotę nienaturalną, która wymyka się wszelkim definicjom. Chociaż dwukrotnie historie są swoimi bezpośrednimi kontynuacjami. Tak jest z dwoma pierwszymi rozdziałami oraz z epizodami „Zdjęcia” i „Pocałunek”.

pngTomie to młoda dziewczyna o nieskazitelnej urodzie. Gładką cerę zaburza jedynie pieprzyk znajdujący się pod jej lewym okiem. Korzystając ze swoich wdzięków nie tylko uwodzi, ale potrafi też spowodować, że dzieci zobaczą w niej matkę, a staruszkowie upragnioną córkę. Prawdopodobnie potrafi zbałamucić każdą osobę, która jest w stanie zachwycić się jej powierzchownością. Jednak prawdziwa natura dziewczyny jest zupełnie różna od jej niewinnego wyglądu. Aparat fotograficzny w odpowiednich rękach lub wprawne oko artysty są w stanie uchwycić jej obrzydliwe wnętrze. Przerażające w tej postaci jest sposób w jaki się rozmnaża i jakie emocje budzi u swoich adoratorów. Otóż każdy skrawek jej ciała posiada niewiarygodną zdolność regeneracji. Wystarczy kropla krwi, aby po pewnym czasie wyrósł z niej nowy klon. Nie dochodzi do tego naturalnie, np. poprzez skaleczenie. Niemal zawsze do podziału doprowadzają same ofiary, które po jakimś czasie ogarnia szaleńcza chęć zamordowania Tomie i rozczłonkowania jej ciała. Można by pomyśleć, że ten cały cykl jest naturalnym sposobem na rozmnażanie się, ale dorosłe kopie nienawidzą pozostałych, wszystkie uważają się za oryginały i urządzają zasadzki na swoje siostry. W ten sposób prastare pragnienie zachowania swojego materiału genetycznego jest zagłuszane przez narcyzm.

Kim jest Tomie? Popularna jest opinia jakoby Tomie czerpała wiele z femme fatale, kobiety, która doprowadza mężczyznę do upadku. To tylko po części jest prawdą. Poza płcią brzydką ofiarami, jak wspominałem, bywają także niedojrzały chłopiec, starsze małżeństwo oraz jej rówieśniczka. Odrzuciłbym także ludzką genezę Tomie. Dowodem na to jest stan pośredni, który występuje w trakcie jej rozwoju do w pełni dojrzałego okazu. Stan ten często przypomina roślinę i podobnie do niej rozwija się. Czym więc jest Tomie? Tworem eksperymentu? Jakąś przypadkową, ślepa uliczką na mapie ewolucji? Nie dostaliśmy na to odpowiedzi – być może warto szukać początku upiornej uwodzicielki w fascynacji Japończyków młodymi kobietami, które swoją uległością wydają się bezbronne, nie tak, jak silne, dojrzałe kobiety. W Tomie ta uległość robi zakręt o 180 stopni. Bu!

CCF20150819_00007Debiutancki komiks rysowany na przestrzeni trzynastu lat, czyli od roku tysiąc dziewięćset osiemdziesiątego siódmego do roku dwutysięcznego, może być dla wielu czytelników bardzo ciekawym przykładem rozwoju twórczości Junjiego Ito. Kreska ewoluuje z rozdziału na rozdział. Już w pierwszym tomie widać progres jaki dokonał się w warsztacie artysty, ale drugi tom jest już wszystkim tym, co znamy z jego późniejszej twórczości.  Zwłaszcza drugi plan jest tutaj szczególnie ważny, ponieważ są w nim umieszczone sugestywne elementy jak dziwnie zachowujące się cienie rzucane przez ludzi i przedmioty albo niemal zawsze pozbawione liści drzewa. W Tomie ważny jest stosunek czerni do bieli. Autor potrafi czasem nasycić całą stronę czernią tworząc w ten sposób ogarnięte ciemnością przestrzenie, ale obok nich pojawiają się jasne kadry, które towarzyszą raczej spokojnym scenom spaceru w parku lub sielankowego życia rodziny.

Tomie jest jednym z trzech czołowych dokonań Junjiego Ito. Dwoma pozostałymi są Uzumaki oraz Gyo. I – w odróznieniu do dwóch pozostałych – nie jest teledyskiem gore. Nie będziemy świadkami scen makabry a’la Uzumaki, ale body horror jak najbardziej tu występuje. Sceny morderstw dokonanych na Tomie albo jej stan przed dojrzałą formą mogą być tego przykładem. Nie doświadczymy także efektu „bu”, nadużywanego przez wielu obecnych twórców. Niepokojące historie i rysunek, oto co tworzy uczucie strachu. Ciekawe w tym debiucie jest to, że autor walczył o nagrodę swojego idola, osoby, która wpłynęła na jego twórczość jak żadna inna. Kazuo Umezu to w Japonii znana osoba, odrobinę ekscentryczna. Jeśli kiedyś go widzieliście to niemal na pewno miał na sobie koszulkę w biało-czerwone paski, która stała się jego symbolem. A teraz przypomnijcie sobie nauczyciela z rozdziału „Tomie, część 2 – Szpital Morita”.

kazuo_umezu

Advertisements

5 thoughts on “Kim jest Tomie?

  1. Twórczość Ito pochłonęłam prawie na raz – po lekturze Uzumaki podrałowałam do sklepu kupić resztę, w tym samym czasie była premiera pierwszej Tomie… Spirala wywarła na mnie niesamowite wrażenie, byłam zachwycona. Gyo jednak trochę mnie przerosło, a Tomie ostudziło. Może nawet zawiodło? Problemem była sama struktura historii; brak bohaterów, którym mogłabym kibicować, sprawił, że całość jakoś mnie niespecjalnie ruszyła. Z drugiej strony – Tomie wydawała mi się bardziej makabryczna niż Uzumaki. Chociaż największym szokiem i tak był Black Paradox, który dopiero przy krótkiej „Lizawie” nabrał klimatu typowego dla Ito.

    Lubię to

    1. Ito pomimo tego, że zarzuca mu się monotonię to jest bardzo zróżnicowany. Sam uwielbiam BP, które jest dla mnie ścisłym top komiksów w ogóle, ale tłum osądził inaczej :/

      PS Tylko mnie zastanawia czemu wszystkie główne bohaterki wyglądają tak samo? To echo Tomie czy może autor ma inny(mam nadzieję, że tajemniczy) powód?

      Lubię to

  2. Ach, wiedziałam, że o czymś zapomniałam :”D Dyć, nowy tekst!
    Przyznam szczerze, że od Ito jeszcze nic nie czytałam – do horrorów mnie nie ciągnie. Pomysł na tę historię brzmi jednak stanowczo intrygująco.
    Plus, fajnie, że tyle informacji „technicznych” o powstaniu mangi – takie rzeczy lubię 😀

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s