Manga · Recenzja

Dziewczyny z ruin

Dziewczyny-z-ruinRuiny zawsze kojarzyły mi się tylko z dwiema rzeczami – z zabawami w wojnę w dzieciństwie, gdy biegaliśmy z karabinami po terenach, do których nie mieliśmy legalnego wstępu, oraz z horrorami, rzadko dobrymi. W którymś momencie zaczęłam reagować ostrożnością względem każdego dzieła, o którym wiedziałam, że było z nimi związane. Dzięki Dziewczynom z ruin odzyskałam odrobinę nadziei na to, że można ten temat wykorzystać w bardziej oryginalny sposób.

Bez wątpienia Tsukiji Nao to przede wszystkim rysowniczka – poziom opowiadanych przez nią historii jest nieporównywalnie niższy od poziomu oprawy wizualnej jej mang. Każdy kadr jest w zasadzie osobnym dziełem sztuki, te zaś razem tworzą niepowtarzalną, piękną kompozycję. Rysunki są pełne detali, wszystkie harmonijnie składające się w całość. Dziewczyny z ruin przypominają mi o starych, znacznie staranniej wykonywanych mangach, gdy jeszcze terminy tak nie goniły i kładziono większy nacisk na jakość. W porównaniu do braku teł, zakrzywionych proporcji i postaci różniących się jedynie fryzurami, zbiorek ten prezentuje się wręcz wybitnie. Nie uświadczymy nieprzemyślanych, pustych przestrzeni, każdą postać wyróżniają indywidualne rysy twarzy i sylwetki. Gdy zapoznawałam się z opiniami innych osób na temat Dziewczyn z ruin często docierały do mnie głosy, że tomik ten byłby dobrym materiałem na artbook, że odbiorcy chętnie zobaczyliby więcej dzieł Tsukiji Nao w kolorze, a nawet – w animacji. Ciężko nie podzielać tej opinii, gdy ogląda się ten zbiór, a przyznać muszę, że na początku faktycznie tylko oglądałam, dopiero później zaczęłam czytać. Inspiracje z natury i rysunki zakrawające o malarstwo sakralne aż krzyczą, by je ładnie pomalować i zrobić sobie z nich tapetę.

tumblr_ms7cvp8vgs1sz04qeo1_r1_500

W tomiku, w którym w drodze wyjątku to słowo staje się oprawą dla rysunku, historie stanowią temat dyskusyjny. Faktem jest, że ich poziom budzi pewne wątpliwości. Pomysły są bardzo dobre, a sam rozwój fabuły, chociaż prosty, zdaje się być przemyślany. Tsukiji Nao próbowała zmieścić bardzo dużo treści na niewielu stronach i według mnie to tutaj leży serce problemu, gdyż bez wątpienia wirtuozem słowa nie jest i zabrakło jej do tego umiejętności. Niestety, nie każdy potrafi tak skondensować treść, by nie traciła na jakości, a gdy wyobrażam sobie poszczególne historie jako materiał na cały tomik, automatycznie zyskują w moich oczach. Czytając odnoszę wrażenie, że mam do czynienia z zaledwie scenariuszem, do którego z niewiadomych mi przyczyn komuś zachciało się stworzyć w pełni wykończone obrazy.

tumblr_lykwz2fItY1qh71e5o1_500Ciężko autorce odmówić trzymania się jakiejś spójnej idei przy tworzeniu tego dzieła. Same ruiny określiłabym jako zapomnianego przez cywilizację, smutnego głównego bohatera. Krajobrazy, które są dziełem człowieka, porzucone przez swego twórcę wracają do korzeni świata, do natury, która je zmienia i wprowadza piękno do zardzewiałej brzydoty ludzkich odpadków. Historie się z tymi miejscami akcji świetnie zgrywają – bohaterowie, którzy zapomnieli o ważnych momentach w swoim życiu, muszą teraz na nowo stawić im czoła. Odkrywają trudną prawdę o świecie, bliskich im ludziach i sobie samych. Tsukiji Nao nie zapomina jednak o pięknych światełkach nadziei. Możemy je dostrzec zarówno w historiach, jak i w rysunkach – promienie słońca przebijają się przez pełną życia roślinność na świat pozostawiony sam sobie tylko po to, by zapomniany przez wszystkich w samotności umarł.

tumblr_noqn2wlp2A1u25sy6o1_500

Muszę przyznać, że mam mieszane uczucia względem Dziewczyn z ruin. Jest to zbiór, który po przeczytaniu nie wywołał we mnie wielkich uczuć, a same historie nie zapadają w pamięć. Wiem jednak, jak się poczułam, gdy zdałam sobie sprawę, że po chwyceniu w ręce tego tomiku utopiłam się w inspirujących rysunkach, zapominając o słowach. Wiem, że jest to warte sięgnięcia po to dzieło. Nie sądzę jednak, by osoba poszukująca mocnych wrażeń i porządnych historii nie poczuła się w żadnym stopniu zawiedziona. Mogę za to polecić tę mangę każdemu, dla kogo ważna jest oprawa graficzna, kto przy pięknych rysunkach jest w stanie przymknąć oko na niedopracowaną, acz dość przyjemną treść.

Za tomik wydawnictwu Waneko – serdecznie dziękuję.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s