Manga · Recenzja

Superbohater z zamiłowania

Ma wszystko, czego potrzebują tacy jak on. Mroczna przeszłość rzucająca cień na jego życie, ciało przeistoczone pod wpływem morderczego treningu, spojrzenie kładące pokotem każdego przeciwnika. Panie i panowie, oto on

One_Punch_Man_logo

Historia najpotężniejszego z superbohaterów zaczyna się nie tak dawno i w Internecie. Otóż pewien pan bez rysowniczego warsztatu, ale z umysłem komedianta szaleńca, rysował historię pewnego bohatera.

Tenże bohater zaczynał jak każdy inny profesjonalista z branży. Od traumatycznego przeżycia (czyżby?) i następującego po nim morderczego treningu ponad skromne, ludzkie siły. Ponadto stracił wszystkie włosy z głowy. I tak od teraz wiedzie niepozorne życie typowego superbohatera, kierując się osobistymi pobudkami i bez szczypty nawet chęci na służbę miastu czy szerzej – ludzkości. Żeby chociaż kierował się zemstą, ale to też nie leży w jego zainteresowaniach. Saitama chce po prostu być superbohaterem – i tyle.

Jak już zauważyliście, komiks ten to pastisz na niezwykle popularne ostatnio historie superbohaterskie. Kiedy w kinach królują filmy Marvela, przeplatane pokazami nowych obrazów na podstawie komiksów DC, w Japonii, w Internecie, powstaje niepozorny komiks z szalonym humorem, który pokazuje palcem przerobione przez amerykańskich scenarzystów setki razy wątki i w głos się z nich śmieje i chichra. Na tym mniej więcej oparta jest manga autorstwa ONE i Yusuke Muraty.

 

 

05_2Autorem historii i pierwotnie jej ilustratorem jest właśnie niejaki liczebnik ONE. To on publikował w sieci komiks o Saitamie, Superbohaterze z Zamiłowania. Wkrótce doceniony rozpoczął publikację swojego komiksu z rysunkami Yusuke Muraty. Już pod sztandarem dużego wydawcy, a wszystko nadal odbywało się online, co miało zachować cyfrowego ducha oryginału. Duch oryginału nadal trwa także w rysunkach. Co wydawać by się mogło dziwne, bo niewiele mają na pierwszy rzut oka wspólnego. Kreska ONE’a jest dość… poszukująca – powiedzmy. Przypomina rysunki dziecka, które bardzo chce rysować i może za kilka lat, będzie w stanie nabazgrać coś, co ma szanse się spodobać, ale ku temu jeszcze długa droga. Murata jest doświadczonym grafikiem. Jego najbardziej znaną serią jest Eyeshield 21. W One-Punchman postarał się o to, żeby zawrzeć w nowym rysunku charakter pierwowzoru. Widać to w sytuacjach, w których postać Saitamy, rysowana prosto i komicznie, kontrastuje z surowym tłem, często na panoramie dopalającego się miasta. To znaczy dopalającego się tego, co po nim zostało – kupy gruzów. Przy czym te mrugnięcia oczkiem w stronę pierwowzoru wcale nie stają się z czasem nachalne.

Historia nie przedstawia nowości, leci po schematach. Ale i nikt nie powinien oczekiwać po pastiszu fabularnych nowości. Występują tu wszystkie ograne sylwetki złych i dobrych. Szalony naukowiec i cyborg z pragnieniem zemsty. Jednak to wszystko, szablonowe postaci, szablonowe historie, są wspaniale wyśmiane.

ONE wykorzystał doskonale chwilę w dziejach kinematografii, kiedy superbohaterowie zdominowali srebrne ekrany i stworzył komiks, który karmi się nudnymi już schematam. One-Punchman stwarza możliwość do złapania oddechu w tych trudnych chwilach pomiędzy premierami kolejnych Avengersów.

03

 

Reklamy

Jedna myśl na temat “Superbohater z zamiłowania

  1. A do tego w Polsce wydaje to JPF w powiększonym formacie z absolutnie przezajebistym tłumaczeniem pana Dybały 😉

    I jest zaskakujący element fabuły – Saitama, który z pełną premedytacją pomaga tłumowi się nienawidzić. No i nie ma romansu O.O

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s